Majutka bardzo czekała na śnieg
i my też,
aż dziś rankiem, jak zaczął prószyć, czym prędzej włączyłyśmy Kubusia Puchatka, żeby posłuchać tej najwspanialszej ze wszystkich wspaniałych mruczanek(w wykonaniu Gajosa to już w ogóle wspaniale)
Im bardziej pada śnieg,
Bim – bom
Im bardziej prószy śnieg,
Bim – bom
Tym bardziej sypie śnieg
Bim – bom
Jak biały puch z poduszki.
I nie wie zwierz ni człek,
Bim – bom
Choć żyłby cały wiek,
Bim – bom
kiedy tak pada śnieg,
Bim – bom
Jak marzną mi paluszki
to pierwsza odmiana,
druga dotyczy samej MM.
dziś roraty były, piękne, w świetle świec.
Są roraty, jest inny duch.
Są roraty, jest Maryja
i zaraz wszystko inaczej! Lepiej!
dziś jakoś specjalnie dla mnie były, o spotkaniu, o rozmowie,
o tym, by nie żałować czasu na trudzenie się w opowiadaniu o sobie...
Światłość w ciemności świeci i ciemność Jej nie ogarnie!
z ciemności do Światła!
zmykamy ubierać choinkę ...
środa, 21 grudnia 2011
wtorek, 20 grudnia 2011
bez limitów

dzień pełen przygód za nami,
zaczęło się od tego, Heli wysypała na siebie prawie całe opakowanie deco moreno kakao ekstra ciemnego <buhahaha> ona przestraszona, a ja znów nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, potem bez mrugnięcia okiem zamieniła towarzystwo kolejkowe MM i innych stojących za książkami, by pójść z panią Anią do kącika zabaw, potem codzienne harce brykania i tym podobne, a w końcu pływająca ze szczęśliwej kąpieli łazienka........
uffffff
wspaniały dzień pełen przygód
brakowało mi strasznie tak intensywnego czasu z dzieckiem
takich zachwytów codziennych, nielimitowanych, wciąż powracających, odkrywających i odkrywczych, bezcennych, naszych!
poniedziałek, 19 grudnia 2011
dziecięce życzenia
jest nareszcie!
atmosferka!
ta, na którą tak bardzo czekałam, której nijak nie mogłam odnaleźć
adwentowe zadanie uważności, uważnie co dzień obserwowałam i w sobie, i w świecie, ale jakoś czegoś brakowało...
i nareszcie wiem, dlaczego (m.in.)
przez ciasteczka, a raczej ich pieczenie, a właściwie przez to, że już zaraz Święta, a ja dopiero dziś zaczynam je piec (tak, tak Krzysiu, przyjadą niebawem ;-)))
późno, bo późno, grunt, że pieczenie czas zacząć
a że i czasu mamy więcej i wolniejszy jakoś, budujemy ją też świątecznymi dekoracjami i w muminkowej dolinie dużo się namuzyczniamy,
dziś kolęda dla nieobecnych, zachwyca mnie wciąż od nowa
A nadzieja znów wstąpi w nas.
Nieobecnych pojawią się cienie.
Uwierzymy kolejny raz,
W jeszcze jedno Boże Narodzenie.
I choć przygasł świąteczny gwar,
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu,
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj,
Wbrew tak zwanej ironii losu.
Daj nam wiarę, że to ma sens.
Że nie trzeba żałować przyjaciół.
Że gdziekolwiek są - dobrze im jest,
Bo są z nami choć w innej postaci.
I przekonaj, że tak ma być,
Że po głosach tych wciąż drży powietrze.
Że odeszli po to by żyć,
I tym razem będą żyć wiecznie
Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat,
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas,
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole.
taka mała drzazga smuteczka, bo przecież są rysy niezmywalne...
ta, na którą tak bardzo czekałam, której nijak nie mogłam odnaleźć
adwentowe zadanie uważności, uważnie co dzień obserwowałam i w sobie, i w świecie, ale jakoś czegoś brakowało...
i nareszcie wiem, dlaczego (m.in.)
przez ciasteczka, a raczej ich pieczenie, a właściwie przez to, że już zaraz Święta, a ja dopiero dziś zaczynam je piec (tak, tak Krzysiu, przyjadą niebawem ;-)))
późno, bo późno, grunt, że pieczenie czas zacząć
a że i czasu mamy więcej i wolniejszy jakoś, budujemy ją też świątecznymi dekoracjami i w muminkowej dolinie dużo się namuzyczniamy,
dziś kolęda dla nieobecnych, zachwyca mnie wciąż od nowa
A nadzieja znów wstąpi w nas.
Nieobecnych pojawią się cienie.
Uwierzymy kolejny raz,
W jeszcze jedno Boże Narodzenie.
I choć przygasł świąteczny gwar,
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu,
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj,
Wbrew tak zwanej ironii losu.
Daj nam wiarę, że to ma sens.
Że nie trzeba żałować przyjaciół.
Że gdziekolwiek są - dobrze im jest,
Bo są z nami choć w innej postaci.
I przekonaj, że tak ma być,
Że po głosach tych wciąż drży powietrze.
Że odeszli po to by żyć,
I tym razem będą żyć wiecznie
Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat,
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas,
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole.
taka mała drzazga smuteczka, bo przecież są rysy niezmywalne...
mały człowiek, wielkie sprawy
1. mały człowiek - wielkie pragnienie picia z wielkiego kubka MM
2. mały człowiek - wielkie skupienie nad niezwykle ważnymi kwestiami
3. mały człowiek - wielkie, kuchenne, przedświąteczne porządki...
oj fruwało wszystko, fruwało ;-)
TM pyta, czemu Jej na to pozwoliłaś: "a dziecko taką radochę miało, że jakoś nie mogłam przestać się śmiać. im więcej się śmiałam, tym Heli bardziej zapalała się do pracy"
sobota, 17 grudnia 2011
komunikat nr 3
po dłuuugich, dłuuugich oczekiwaniach,
dziś wreszcie jest: lewa, górna jedyneczka ;-))))
liczba zębów wzrosła do trzech ;-))))
dziś wreszcie jest: lewa, górna jedyneczka ;-))))
liczba zębów wzrosła do trzech ;-))))
wreszcie!
wreszcie
oddech, chwile wolniejsze, spokojniejsze,
wydychanie toksyn, wdychanie zapachu świątecznych przygotowań, palącego się kominka...
wreszcie!
wracamy...

Heli przeszczęśliwa, z pierwszą spinką (dzięki Ci Izu, hehe), że na śniadanko ulubiona porzeczkowa konfitura, że MM może na drzemkę zaciągnąć, zasnęła mi na rękach w drodze z jednego pokoju do drugiego, odkładana do łóżeczka, otworzyła na sekundę przeszczęśliwe oczęta, zamknęła z powrotem wraz z charakterystycznym dla siebie mruknięciem, przewróciła się na bok, chwyciwszy wcześniej swojego liska i śpi...
więc MM się umuzyczniać może, napawać pierwszym dniem długiego urlopu w tak dobrym momencie, gdy już nie trzeba myśleć o starej pracy i jeszcze nie trzeba o nowej,
może poprzeglądać książki, które dostała na odchodne, przegryźć pierniczka maminego,
pobyć ze sobą po prostu....
tak! wreszcie!
oddech, chwile wolniejsze, spokojniejsze,
wydychanie toksyn, wdychanie zapachu świątecznych przygotowań, palącego się kominka...
wreszcie!
wracamy...
Heli przeszczęśliwa, z pierwszą spinką (dzięki Ci Izu, hehe), że na śniadanko ulubiona porzeczkowa konfitura, że MM może na drzemkę zaciągnąć, zasnęła mi na rękach w drodze z jednego pokoju do drugiego, odkładana do łóżeczka, otworzyła na sekundę przeszczęśliwe oczęta, zamknęła z powrotem wraz z charakterystycznym dla siebie mruknięciem, przewróciła się na bok, chwyciwszy wcześniej swojego liska i śpi...
więc MM się umuzyczniać może, napawać pierwszym dniem długiego urlopu w tak dobrym momencie, gdy już nie trzeba myśleć o starej pracy i jeszcze nie trzeba o nowej,
może poprzeglądać książki, które dostała na odchodne, przegryźć pierniczka maminego,
pobyć ze sobą po prostu....
tak! wreszcie!
sobota, 10 grudnia 2011
przyjęcie
przejęci rodzice,
przejęta Heli,
czyli nic innego, jak urodzinowe przyjęcie
dziś treść w obrazach
pięknie w środku
pięknie na zewnątrz
urodzinowe Kocham po raz kolejny Helutku!
przejęta Heli,
czyli nic innego, jak urodzinowe przyjęcie
dziś treść w obrazach
pięknie w środku
pięknie na zewnątrz
urodzinowe Kocham po raz kolejny Helutku!
wtorek, 6 grudnia 2011
pierwsze urodziny!
cały dzień razem, najczęściej powtarzanymi słowami okruchy miłości, akceptacji, podziwu, radości, piękna
uśmiechy wymieniane i spojrzenia, przytulanie, patrzenie, rozmawianie...
wracałam dużo w myślach do tego dnia, w którym się rodziłaś Helenko, patrzyłam na świat dziś tak innymi oczami niż wtedy,
to od początku do końca był magiczny czas, poza słowami, poza wyobrażeniami. niezbędne minimum lęku we mnie, przekraczane wspólnie tak pięknie przez życie Twoje maleńkie
ogromne zaufanie, ogromna odpowiedzialność uczyć Cię miłości, wiary, pokazywać Ci świat, tak żeby go sobą nie przesłaniać
a Helenka?
weszła w okres, kiedy patrzenie na bliskich procentuje w jej małej głowie i mam wrażenie, że cały rok tych bacznych, mądrych obserwacji ruchów, gestów, zwyczajów, sposobów trzymania książki wypływa teraz na powierzchnię, budząc zachwyt i zdumienie. Patrzy i słucha całą sobą. tak samo zresztą próbuje wyegzekwować to, na co akurat ma chęć, wie czego chce!
zaczyna prowadzić z nami rozmowy, choć raczej niewerbalnie, poproszona o podanie butów, czworakuje i wraca z którymś, pokazuje na lampę, jak robi się ciemno, na radio, żeby posłuchać muzyki, na sucharki, jeśli ma ochotę na przekąskę, pociera rączki, gdy wracamy ze spaceru, żeby je umyć, marszczy nosek, gdy któreś z nas bierze chusteczkę
jesteś mądra królewno śpiąca
dziękuję, że jesteś
dużo bardzo Dobrego, Córeczko!
bardzo Cię kocham...
ps świeczki dmuchania póki co, nie udało się opanować, może na przyjęcie w sobotę? a może nie, nieważne... dziś marzenie wypowiadaliśmy razem, a ciasto marchewkowe zjadło się już prawie ;-)
ps2 łosie robią u nas furorę, ale to już inna historia...
poniedziałek, 5 grudnia 2011
zajęcia wieczorne
obywatelka
radości wielokrotne
grudzień tak ma, że lubi się gościć, że ma okazji do świętowania co krok tak wiele,
worek z prezentami rozwiązany, TM szykuje właśnie nastęne ;-)
przybyła więc już wczoraj Celineuszka z rodzicami
a dziś dobre spotkanie u Dziadków ;-)
Heli ucieszona, naśmiana, wybawiona. Dziadek szczęśliwy, bo zobaczył jak
Heli zrobiła samodzielnie z 6 kroków, jak lunatyczka z rączkami wyciągniętymi do przodu, by równowagę trzymać - ileż było radości...
a najlepsze ramiona do przytulania znalazła w MM już poza kadrem...
a w głowie MM tyle wspomnień teraz, co to się działo o tej porze zeszłego roku...
rozpoczynała się ta wspaniała przygoda,
rodzić zaczynał się Cud...
worek z prezentami rozwiązany, TM szykuje właśnie nastęne ;-)
przybyła więc już wczoraj Celineuszka z rodzicami
a dziś dobre spotkanie u Dziadków ;-)
Heli ucieszona, naśmiana, wybawiona. Dziadek szczęśliwy, bo zobaczył jak
Heli zrobiła samodzielnie z 6 kroków, jak lunatyczka z rączkami wyciągniętymi do przodu, by równowagę trzymać - ileż było radości...
a najlepsze ramiona do przytulania znalazła w MM już poza kadrem...
a w głowie MM tyle wspomnień teraz, co to się działo o tej porze zeszłego roku...
rozpoczynała się ta wspaniała przygoda,
rodzić zaczynał się Cud...
niedziela, 4 grudnia 2011
adwentowo o szukaniu
kontynuując reminiscencje z wczoraj, dwa fragmenty, oba powracające, inspirujące:
Obie jesteśmy reminiscentkami - pisze A: Tęsknimy za tym, co minęło, boimy się, że przegapimy, co trwa, potem i do tego tęsknimy, a jednocześnie wciąż marzymy ryzykownie, bo inaczej nie warto, więc prosimy się o zmiany. To skomplikowana kondycja. I chyba piękna. Pamiętasz, co ostatnio mi mówiłaś, nie koncentruj się na umykaniu, nic na nie nie poradzisz; wyobraźnia to także reagowanie na rzeczywistość, los, nie tylko rozczarowanie tym, że nie jest, jak się oczekiwało...
i św. Anzelm, biskup, Proslogion (rozdział I):
Dalejże, marny człowieczku! Opuść na chwilę swoje zajęcia, uchyl nieco od nawału swych myśli. Odrzuć ciążące ci troski, odłóż pochłaniające cię prace. Zajmij się choć trochę Bogiem, spocznij w Nim przez chwilę. Wejdź do wnętrza swego serca, wyklucz wszystko, co nie jest Bogiem i co nie prowadzi do Niego.
Naucz mnie, jak mam Cię szukać, i ukaż się poszukującemu! Bo nie mogę Cię szukać, jeśli mnie nie pouczysz, ani Cię znaleźć, jeżeli się nie ukażesz. Obym Cię szukał swym pragnieniem, obym Cię pragnął szukając, obym Cię znalazł miłując, a miłował znajdując.
znajdowanie, to nieustanne szukanie
piękne to!
druga świeca adwentowa płonie, MM szuka...
Obie jesteśmy reminiscentkami - pisze A: Tęsknimy za tym, co minęło, boimy się, że przegapimy, co trwa, potem i do tego tęsknimy, a jednocześnie wciąż marzymy ryzykownie, bo inaczej nie warto, więc prosimy się o zmiany. To skomplikowana kondycja. I chyba piękna. Pamiętasz, co ostatnio mi mówiłaś, nie koncentruj się na umykaniu, nic na nie nie poradzisz; wyobraźnia to także reagowanie na rzeczywistość, los, nie tylko rozczarowanie tym, że nie jest, jak się oczekiwało...
i św. Anzelm, biskup, Proslogion (rozdział I):
Dalejże, marny człowieczku! Opuść na chwilę swoje zajęcia, uchyl nieco od nawału swych myśli. Odrzuć ciążące ci troski, odłóż pochłaniające cię prace. Zajmij się choć trochę Bogiem, spocznij w Nim przez chwilę. Wejdź do wnętrza swego serca, wyklucz wszystko, co nie jest Bogiem i co nie prowadzi do Niego.
Naucz mnie, jak mam Cię szukać, i ukaż się poszukującemu! Bo nie mogę Cię szukać, jeśli mnie nie pouczysz, ani Cię znaleźć, jeżeli się nie ukażesz. Obym Cię szukał swym pragnieniem, obym Cię pragnął szukając, obym Cię znalazł miłując, a miłował znajdując.
znajdowanie, to nieustanne szukanie
piękne to!
druga świeca adwentowa płonie, MM szuka...
sobota, 3 grudnia 2011
reminiscencje...
w ucztowaniu z przyjaciółmi bierze udział nie tylko zmysł smaku,
w rozmowach z przyjaciółmi biorą udział nie tylko słowa
są takie spotkania, dzięki którym bardziej się jest
takie mieliśmy dziś
wspomnienia naturalnie przywołane...
dziękuję, dziękuję!
w rozmowach z przyjaciółmi biorą udział nie tylko słowa
są takie spotkania, dzięki którym bardziej się jest
takie mieliśmy dziś
wspomnienia naturalnie przywołane...
mój faworyt foto z dziś ;-)
dziękuję, dziękuję!
czwartek, 1 grudnia 2011
skoro grudzień...
Subskrybuj:
Posty (Atom)