zanim dopadło Heli gorączkowe wielkie osłabienie
miałyśmy wspaniałe przedpołudnie, kolorowe, bliskie, muzyczne
Heli pisała recepty, oglądała i zachwycała się padającym magicznym śniegiem, śmiała się i brykała na swoich skocznych nóżkach, które chwilowo chodzić za bardzo nie lubią, za to gdy tylko podłoże do skakania odpowiednie wyczują, albo przestrzeń do biegania, są nie do zatrzymania...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz