czwartek, 14 lipca 2011

jak Sołacz, to wiadomo z kim ;-))

piękny, piękny spacer!
piękne, piękne popołudnie! lipcowe słońce, ciepły wiatr, ptaki śpiewające, drzewa szumiące, dzieci bawiące się na placu zabaw, gwar rozmów...
więc i piękne, piękne zdjęcia ;-)









poziom dotlenienia nieco wzrósł, spotkani ludzie, przeprowadzone rozmowy - zawsze cieszą, a że wspólne z dziećmi, to tym bardziej, chociaż plan na wieczorne rozmowy też zrobiony ;-))
Dobre popołudnie z B.B. i niebieskooką Nataszą ;-))

podglądana

zbieram łakomie każde chwile z Helen, obserwuję ją jak się bawi, jak organizuje sobie po dziecięcemu swój malutki światek.
Ona w zabawie, czy akrobacjach na podłodze, zerka co chwila, szukając maminej obecności, aprobaty, radości z postępów, dokonań. zatrzymane bezcenne chwile...



poniedziałek, 11 lipca 2011

udało się ;-)

TM myślał, myślał i wymyślił ;-)
i wóz gotowy do drogi,
Helena zachwycona, jutro próba w terenie ...

niedziela, 10 lipca 2011

demontaż cz.2

obiecaliśmy Helence, sobie, babciom, że od jutra będzie spacerówka,

demontaż gondoli poszedł zgodnie z planem (z takimi pomocnikami nie mogło być inaczej!):




ale spacerówki złożyć się nam nie udało... i klops!
i co będzie jutro ze spacerem?
TM  coś  pewno wymyśli ;-)

skarby

mieć przyjaciela, to jak mieć najcenniejszy skarb!
mieć takich przyjaciółki, jak Wy - to dopiero skarb!
i to już 13 lat Kochane!
Izu i Magdikonie! I Wam - nieobecnym tym razem Anno Mario i Anulku - Dziękuję, że jesteście ;-)







było cudnie w jaro, prawda Majutka? ;-)
Helinek coś nerwowa, z obolałymi dziąsełkami, ale i tak dzielna, kochana, wewnętrznego spokoju nie traciła!

sobota, 9 lipca 2011

marchewka

słoneczna sobota, dobra muzyka w tle i czas, czas mamy dla siebie,
więc m.in. testujemy nowe jedzenie, a że czas trzeba wykorzystywać najlepiej jak się da, to łączymy przyjemne z pożytecznym. Ząbki się przebić Helutkowi nie mogą, dając znać, że idą, przez bolące dziąsełka, a gotująca zupkę dziś z marchewki MM postanowiła zobaczyć, co z marchewką zrobi Helutka.

co zrobiła - wiadomo ;-)


wyglądają pysznie :-)
oby konfrontacja ta , że nie wyrządziła nam szkód takich jak mleko (a właściwie nabiał, który próbowała wprowadzić znów MM w swoją dietę), morele, czy brokuły... oby zasmakowała jak cukinia i ziemniaczek!

środa, 6 lipca 2011

przełomy

Skończyła Helena siódmy miesiąc i tyle zmian trzeba MM odnotować, dzieją się to wszystko tak szybko i tak wiele tego, że kolekcjonować je trzeba skrupulatnie i notować na bieżąco, by nie umknęły.

Przełomów kilka z dni ostatnich, dosłownie z wczoraj i dziś:
1) fikająca i brykająca dziewczynka wczoraj kilkanaście minut przed spaniem przeniosła się wraz z całym swoim dobytkiem na parter ;-)

 

2) podczas dzisiejszych zabaw popołudniowych z MM, Helutka sterując zwinnie swoim małym ciałkiem, usiadła. Sama! Pełzając w kierunku swojego leżaczka, dotarłszy do niego, podwinęła jakoś nóżki i sama usiadła! Ach, jak cieszyłyśmy się obie







3) bez dwóch zdań najważniejsze na koniec:
wczoraj po raz pierwszy usłyszałam "Mama"!
nie łączone sylaby ma-ma, a wyraźnie, powtarzane wielokrotnie , świadomie wołane słowo "Mama"!
tak się na ten moment czeka w wyobraźni, aż się urzeczywistniają marzenia tak pięknie, delikatnym głosem i wdziękiem

rozpływa się mamine serce z radości...



niedziela, 3 lipca 2011

zmiana stroju

co robi zmiana stroju?
otóż, bywa, że zmiany są znaczące ;-))))

przed zmianą wygląda to tak:
















a po zmianie tak:


sobota, 2 lipca 2011

ciszenie

w moim drugim języku karmić piersią, to stillen

i tym słowem dużo lepiej mogę określić to, co dzieje się między mną, a Helen, gdy karmimy się sobą. Wyposażam jej brzuszek
w najlepszy z możliwych pokarmów, głaszczę i tulę skupiona, utrzymuję kontakt wzrokowy, wyciszam serce i myśli, by nie niepokoiły, by grzały tylko i wzmacniały, wyoddalam stresy
i zmartwienia, by nie obarczać jej niepotrzebnymi ciężarami. Zaspokajam jej potrzebę bliskości, ciepła, bezpieczeństwa, pierwotną potrzebę kojącego ssania. Helen, nauczona tulenia, przyjmuje je z łagodnym pomrukiwaniem, otwiera się na to. Czuję jak się rozluźnia w miarę połykania kolejnych porcji. Słucham jak pomlaskuje, mruczy jak kotka. Zaciska małą łapkę na moim palcu (robi tak odkąd pamiętam, odkąd uczyłyśmy się karmić jeszcze w szpitalu, gdy prolaktyna pomagała mojemu ciału wracać do siebie, nastawiając mnie łagodnie i czule obchodzić się z sobą, gdy z radości kapały łzy, gdy śnieg za oknami, gdy grudniowo, śnieżnie było i bajkowo)
słówkiem stillen określa się nie tylko karmienie, ale i zaspokajanie, gaszenie pragnienia, uciszanie w końcu. Dla nas karmienie oznacza jeszcze więcej, szczególnie to wieczorne, tuż przed spaniem. Helenka delektuje się wtedy jedzeniem, byciem tak bliskim, delektuje się wytwarzanym ciepłem naszych ciał, moim dotykiem. Przysypia w końcu w moich ramionach, obdarowując mnie podnoskowymi uśmiechami. Odkładam ją do łóżeczka, spojrzy swoim zielonymi szmaragdami, przyjmie pocałunek
i błogosławieństwo w czółko, usłyszy kolejny raz przed zaśnięciem, że jest mocno kochana, przytuli do liska i odpłynie w sen, długi i spokojny. 
karmienie to ciszenie
gdyby to zmierzyć, może nawet mocniej mnie, niż spokojnej z natury Helenki
nakarmione jesteśmy obie
zawsze wiedziałam, że chcę karmić. to jak to jest, przerosło wyobrażenia

znów wypada dziękować...

piątek, 1 lipca 2011

Hela siedzi, Hela podziwia



świat z tej perspektywy zachwyca do tego stopnia, że Hela już trzymać się nie potrzebuje,
no chyba, żeby popatrzeć na TM ;-)

będziemy chyba powoli przesiadać się do spacerowej wersji powozu..





prawda, że zmienia się bardzo nasza dziewczynka?

naprzód marsz

1) najpierw trzeba wytyczyć cel
2) opuściwszy plac zabaw zrobić wszystko, by dostać się do celu


3) gdy cel się zdobędzie, co coraz prostsze i w szybszym tempie możliwe,


4) może  nastąpić celem delektowanie i celu rozbrajanie ;-)

takie proste!
ot, wiedzieć czego się chce!

czwartek, 30 czerwca 2011

logika bliskości

logika tulenia, nie zna ostrości obrazu...
logika miłości, polega także na tym, że na zdjęciach widać, z jaką tej Miłości intensywnością patrzy osoba, która jest po drugiej stronie obiektywu...






kocham(y) takie chwile, gdy czujemy spojrzenia, które mówią kocham, na tyle różnych sposobów...

poniedziałek, 27 czerwca 2011

wieczorową porą,

gdy dziecię, wydając słodkie dźwięki, dawno śpi,
a MM snuje się ledwo na nogach,
TM tworzy...













cuda tworzy...
wszystko dla tej małej brykającej istotki, która tyle w naszych głowach i sercach pozmieniała...

sobota, 25 czerwca 2011

zatańcz ze mną...

aktualnie obecne gile z nosa i kaszel przerywający uśmiechanie, nie były w stanie stanąć na przeszkodzie, by nie skorzystać z zaproszenia TM do tańca ;-)
tym bardziej, że Tata oprócz tego, że tańczył to jeszcze śpiewał, co Helinek uwielbia:


radości pełne buzie!
a jakie rytmy królowały na parkiecie?
otóż piosenka, która bawi i mnie, świetnie napisana, zaśpiewana i zagrana. No hit nasz ostatnich dni, aż się rwie ciało do pląsów:  http://www.youtube.com/watch?v=3rX_S9eoV7I.

the bright side of life ;-)))