sobota, 12 października 2013

najcenniejsze sobotnie luksusy



las
spacer
słońce
my
w samo południe!



czwartek, 10 października 2013

*to nie jest post o MM


sucharki z truskawkowym dżemem są najpyszniejsze Mamo z mleczkiem z Twojego kubka
usłyszałam dziś podczas kolacji


w rozpoczętej wczoraj, zupełnie przypadkiem w zwariowanym czasie nieustannych nadgodzin, najnowszej książce Rachel Cusk czytam:

Niekiedy świadomość własnej kompetencji aż mnie niepokoiła. Jak mam utrzymać przywiązanie do świata, jeśli nie przez to, że go potrzebuję? A wyglądało na to, że nie potrzebuję nikogo: wszystko umiałam zrobić sama. Potrafiłam wszystko. Byłam obiema połówkami - czy to znaczyło, że stanowiłam całość? W pewnym sensie ziściłam najwyższy feministyczny ideał kobiecych możliwości: "godzenie wszystkiego ze sobą" znaczyło, że ma się wszystko. Zawarta w tej frazie aluzja do bezgranicznej obfitości była trafna. Godzenie macierzyństwa z pracą oznaczało, że ma się nie jedno życie, lecz dwa, stanowiło zdumiewające udoskonalenie historycznego doświadczenia kobiety, a ludziom, którzy narzekali, że aby móc wszystko ze sobą godzić, trzeba samemu wszystko robić, odpowiadałabym: tak, oczywiście, a jakże by inaczej. Nie dostaję się wszystkiego za nic. Umiejętność godzenia wszystkiego, jak każda forma sukcesu, wymaga ciężkiej pracy. Wymaga przyjęcia bohaterskiego sposobu istnienia. Ale bohaterka to osoba samotna, wiecznie szukająca świętego Graala, a jej przekonanie o własnej wyjątkowości to może jedynie przykrywka dla faktu, że w gruncie rzeczy jest sama. 

poniedziałek, 7 października 2013

po prostu

chociaż poniedziałek jest po weekendzie
i nowy tydzień swoim trybem rusza,
to ja lubię poniedziałek.
w poniedziałek, po weekendzie
zawsze najbardziej się chce! jakoś tak, mi przynajmniej.

dziś popołudniem
po prostu
pozbierałyśmy kilka kolorowych liści
posiedziałyśmy nad pociągami
po prostu
sobie rozmawiałyśmy
a potem
słuchając kilku mądrych słów
słuchając pięknych głosów
po prostu
po cichutku
zasnęła mi na rękach

po prostu




niedziela, 6 października 2013

3 w 1


Pani Piratowa
Pani Przedszkolanka
i Hela Wędrowniczka


Jej wyobraźnia mnie rozwija!

sobota, 5 października 2013

obrazy mówią więcej









piękny dzień!
piękny dzień!
Heli szczęśliwa, zasypiając pytała, czy aby na pewno Wiktor też poszedł spać

wygrzewam się w ciszy, rozmyślam, marzę i czytam:
lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach

wraca miłoszowy traktat

Nie jesteś jednak tak bezwolny,
A choćbyś był jak kamień polny,
Lawina bieg do tego zmienia,
Po jakich toczy się kamieniach.
I, jak zwykł mawiać już ktoś inny,
Możesz, więc wpłyń na bieg lawiny.
 

wraca i zmienia
jak Spotkania z ludźmi zmieniają dzień
dziękuję M. mocno Was wspieram w tym, co serca i głowy Wasze trapi

lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach...

piątek, 4 października 2013

raczej intercity



wreszcie jest! zaopatrzenie zrobiłyśmy w biblio, jakieś drobne spożywcze, rozpaliłyśmy kozę, wstawiłyśmy pranie i do zabawy:
zaczęłyśmy od podróży koleją
do wyboru miałyśmy towarowe, dla ludzi i intercity!


czwartek, 3 października 2013

już prawie weekend

kryzys środka tygodnia przyszedł później niż zwykle,
bo dopiero w czwartek, za to ze zdwojoną siłą
(nie pomogły pracowe wierszyki, że środa minie tydzień zginie, albo że jak czwartek odleci, to zaraz sobota nadleci)
zimno zimne bardzo za to dużo wcześniej niż zwykle, poranki z rowerem hartują i ciało, i ducha.
zmęczonam!
siedzimy z Heli, przeglądając książki, grzejąc się przy kominku, zamykam na moment oczy i opowiadam Jej:
wiesz, jak zamykam oczy i myślę o czymś przyjemnym, to wiesz co widzę? mięciutkie, ciepłe łóżko, a Ty?
Hel - mrużąc oczęta -  a ja słonko!
kontynuuje więc zabawę
zamykam oczy i mówię: a jak myślę o tym, co bardzo lubię robić, to odpowiadam, że jeździć na rowerze, a Ty?
Hel - mrużąc oczy - czytać książki
znów zamykam i znów mówię: a jak myślę o tym, co umiem robić dobrze, to jest to np. ciasto marchewkowe, a Ty?
Hel - mając oczy szeroko otwarte - ja umiem się uśmiechać!

tak! umie
wraca TM, Heli już szykuje się do spania, już od progu do Niego woła:
patrz Tatuś, patrz, jak my się z Mamą wygłupiamy, jak szalejemy
tak! śmiać się to Dziewczę uwielbia!

a ja wciąż winnam opowieści krakowskie i gdańskie
może coś dziś: Ona! nie dziwota, że Ona, prawda?

ech sandałki!
ech kapelusz w wisienki!
ech lody u Wentzla!
ech kawa na krakowskim Kazimierzu!
nic - do spania i do piątku!


poniedziałek, 30 września 2013

powoli

postanowiłam się dziś nie spieszyć!
nie pędzić, tylko iść
zmieściło się więcej niż się wydawało
może było nawet za wolno?
bo Heli zasnęła na spacerze o 17.

a tuż przed skokami i przed spaniem
płacz
płacz i wszystko na nie
dziś blisko
głaszczę po tej złotej głowie
i pytam, pytam co się dzieje:
bo ja jestem taaaaaaaka zmęczona.
zmęczona, zabierz mnie spać!

a zanim zasnęła, rozmawiałyśmy
ja bardziej słuchałam
wiesz, jesteś bardzo dzielna!
to bardzo miłe, co mówisz, odpowiadam
i mądra! - dodaje
bardzo dziękuję!
a ja też? pyta Heli


tak! moja mądra córeczko!
jesteś mądra!