Paba - stwierdza Heli, wystawiając łapkę, by sprawdzić, czy rzeczywiście dorośli nie wymyślają z tym deszczem
Gdy deszcz przybiera na sile, Heli stwierdza, bardzo słusznie - leje!
Gdy deszcz przestaje padać, Heli mówi Mama, idemy! i już ciągnie mnie za rączkę, na nogach mając tylko swoje biedronkowe sandałki...
bo ta opowieść jest nie tylko o deszczu, kaloszach i kałużach, w których tak pięknie odbija się niebo,
to opowieść także o tym, jak helikowe "nie" zamieniać w "tak" bez używania siły dorosłego, o "nie" z miłości, i o tym, że to wszystko nie jest wcale takie proste!
************
a dziś, zasypiając mi na rękach
moje dziecko, już prawie śpiąc, wyszeptało: Mama jubi!
Mama kocha - odpowiedziałam i powtarzałam tak szczęśliwie jak umiałam i taką też odłożyłam ją do łóżeczka...
wtorek, 14 sierpnia 2012
niedziela, 12 sierpnia 2012
zaczarowany ogród
a w nim
popołudniowe słońce,
zraszana co chwila deszczem trawa,
nieodłączny psik, psik,
duże ilości abuza
i skoki, i biegi, i harce, turlanie i bujanie
i Ona
mała szczęśliwa dziewczynka,
którą cieszy wszystko
krzywy patyk
i śpiący kotek, którego trzeba obudzic
a najbardziej chyba to, że jest!
Jej szczęśliwość się udziela...
popołudniowe słońce,
zraszana co chwila deszczem trawa,
nieodłączny psik, psik,
duże ilości abuza
i skoki, i biegi, i harce, turlanie i bujanie
i Ona
mała szczęśliwa dziewczynka,
którą cieszy wszystko
krzywy patyk
i śpiący kotek, którego trzeba obudzic
a najbardziej chyba to, że jest!
Jej szczęśliwość się udziela...
przez wszystkie przypadki
post praniowy napisał się w piątek, ale zapomniał się opublikować....
a wczoraj
była sobota
Heli odmieniała jedno ważne słowo przez wszystkie przypadki:
Tata
Tati
Tatuś
Tatą
Tato
a ja
uwielbiam na nich patrzeć!
a wczoraj
była sobota
Heli odmieniała jedno ważne słowo przez wszystkie przypadki:
Tata
Tati
Tatuś
Tatą
Tato
a ja
uwielbiam na nich patrzeć!
czwartek, 9 sierpnia 2012
mały człowiek i wielkie morze / rata nr3
znów na raty, znów coś gonię, coś inne goni mnie
lubię bardzo te zdjęcia
lubię Heli w truskawkowej chustce
lubię tę plażę
i baaaardzo lubię BYĆ BLISKO
lubię bardzo te zdjęcia
lubię Heli w truskawkowej chustce
lubię tę plażę
i baaaardzo lubię BYĆ BLISKO
wtorek, 7 sierpnia 2012
"piachu, piachu" dalszy ciąg
dziś też krótko
Heli pogodziła się z tym, że wróciła do miasta, że bose stópki nie znajdą mięciutkiego, ciepłego piasku
a po takim intensywnym, piaskowym tygodniu, nie było to proste...
eksplozja słów, przez jaką właśnie przechodzi Heli jest niezwykła!
*************
nie potrafię tak i tyle wszystkiego zdziałać, jak bym chciała
kwestia nieodpowiedniego podejścia? nierozsądnej organizacji? nieefektywnego wykorzystywania czasu? kwestia chcenia/niechcenia? inne kwestie?
nie wiem i w tej niewiedzy tkwię!
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
"piachu, piachu"
możliwość spojrzenia na Dziecko z dystansu!
możliwość obserwowania, jak Dziecko się "cieszy"
możliwość słuchania, jak Dziecko mówi "jubi mis"
możliwość pójścia z Dzieckiem tam, gdzie "duo piachu, piachu"
...
wzruszeń pełne dni
...
tyle dziś
na więcej brak sił wszelkich i czasu
c.d.n.
czwartek, 2 sierpnia 2012
sen o warszawie/ cz.4 warszawska książka, warszawska piosenka
ilustracja wojny...
niesamowita...
z książki M. Rusinka "Zaklęcie na W"
znaleziona w Muzeum Powstania Warszawskiego
wczoraj Rocznica
do dziś ta piosenka
piękna ...
a moja cisza jest zielona
RL: Cisza nie jest mgłą, nie jest sennością. Ludziom, którzy nie umieją jej słuchać, wydaje się pewnie trochę niepotrzebną, a nawet irytującą przerwą w zwyczajnym, codziennym hałasie. Niektórzy po prostu się jej boją. Nie wiedzą, że czasem staję się przyjacielem, żywą istotą, z którą można rozmawiać.
A dla mnie od tamtego czasu cisza ma kolor niebieski. Może od tej wykładziny, a może od nieba, w które wpatrywałam się zamiast w telewizor. (...) Moja cisza była pełna słów. Przypominały się dawno zapomniane wiersze, rozmowy z ludźmi, melodie. (...) W przyjaźni, w miłości nawet, w rodzinie, także w kontaktach między rodzicami a dziećmi - powinno być zachowane prawo do przerwy, odpoczynku. Musi być także miejsce na ciszę, bez której nie ma mowy o intensywności uczuć.
a moja własna popołudniowa sierpniowa ciepła cisza jest zielona
zabarwiona nutą tęsknoty, cykaniem świerszczy, powiewem letniego wiatru
i tą piękną książką... Róża. Obrazy i Słowa... papier, kolor, autorka... odkrycie i mała radość
Subskrybuj:
Posty (Atom)
