poniedziałek, 17 lutego 2014

...

w gorączkowym płaczu tulę ją i tulę
podaje ciepłe maliny z maminego ogródka
pytam, co jeszcze mogę dla Niej zrobić
Nic - odpowiada - tylko być...

niedziela, 16 lutego 2014

odpowienia taktyka







 jednak mi to nie smakuje - stwierdziła,
odkładając na bok ulubione kanapki w piątkowy wieczór
- mhm.. - myślimy sobie, to coś znaczy...
i tak zaczęła niewinnie infekcja jakaś
i męczy,
sen gorączką zakłóca
poliki na czerwono znaczy
walczymy
malinami, miodem, rosołkiem,
ciepłym polarem,
wklejeniem w mamę
i planszówkami...

czwartek, 13 lutego 2014

tyle uczuć!

empatycznie czytamy z Heli Cynanoma i Trusię

na liściu błyszczy wielka kropla rosy
i już masz ochotę śmiać się wniebogłosy.
Uczuć jest bez liku: radość, smutek, złość...
Takie, które lubisz i których masz dość.

A teraz chodźmy pobawić się w COŚ!

poszłyśmy. blisko, do Cyryla. Celebrować zwykłe popołudnie.



poniedziałek, 10 lutego 2014

okienne dekoracje

ależ się zmieniła, tydzień tęsknoty, a mam wrażenie, że Ona jakiś milowy skok zrobiła
Mamo, jak się na Ciebie cieszę! tak się cieszę!!! powtarzała śmiejąc się i płacząc...

odgruzowywałyśmy dziś dom,
byłyśmy razem,
gdy włączałam kolejną pralkę, Heli przygotowywała okienne dekoarcje
bo jak świątecznych już nie ma, to coś by się musiało pojawić!


czwartek, 6 lutego 2014

on the way/ zrh not only by night


last mile home/ August: Osage County soundtrack

akustyczna wersja last mile home
i to jedno zdanie:
Tripping on the last mile home, tripping on the last mile home

trudne historie. takie, co zostają na dłużej...
 August: Osage County

środa, 5 lutego 2014

czasami człowiek ma przed sobą...cd...




prostą długą drogę
czasami schody
czasami pod wiatr
czasami pod górę
czasami małe kręte uliczki
czasami rzekę obok
a 
są i miejsca, w których można mieć wszystko w pakiecie

ile razy biegnę
tyle razy doświadczam, jakby to rzec, dobrodziejstw bycia w drodze...
ile razy biegnę
czuję, że jestem

poniedziałek, 3 lutego 2014

czasami człowiek ma przed sobą...

będąc w drodze

czytam z polecania i nadania:  Momo, osobliwą historię o złodziejach czasu i dziecku, które zwróciło ludziom skradziony im czas

i znajduję:

"Widzisz, Momo - mówił wtedy na przykład -
to jest tak: czasami człowiek ma przed sobą bardzo długą ulicę.
I myśli sobie: jest taka strasznie długa, nigdy nie zamiotę jej do końca, tak sobie myśli.
Przez chwilę patrzył przed siebie w milczeniu, po czym ciągnął:
- I wtedy człowiek zaczyna się spieszyć. I spieszy się coraz bardziej.
Za każdym razem, gdy podnosi wzrok, widzi, że tego, co przed nim, wcale nie ubywa.
I wysila się jeszcze bardziej, zaczyna się bać, a ka koniec jest zupełnie wypompowany i opada z sił.
A ulica w dalszym ciągu rozciąga się przed nim.
Tak nie wolno robić.
Zastanowił się znowu, by po chwili mówić dalej:
- Nigdy nie wolno myśleć o całej ulicy, rozumiesz? Trzeba tylko myśleć o następnym kroku, o następnym oddechu,
o następnym pociągnięciu miotłą.
I zawsze tylko o następnym.
Znów urwał i zastanowił się, zanim dodał:
- Wtedy to sprawia przyjemność; to ważne, bo wtedy człowiek dobrze wykonuje swoją pracę. I tak powinno być.
Po kolejnej długiej przerwie kontynuował:
- Nagle człowiek widzi, że krok po kroku zamiótł całą ulicę.
W ogóle nie zauważył jak i nie jest wypompowany. - Pokiwał głową i rzekł na zakończenie: - To ważne."

to ważne
tak
przemyśliwując,
zabieram buty do biegania
i biegnę,
biegnę,
żeby odpocząć po ciężkim dniu,
i
żeby pomyśleć
o następnym kroku
i następnym oddechu
a potem zatrzymuje się,
bo pięknie:



sobota, 1 lutego 2014

31.31/wielogłos

dziś Twoje Urodziny
31.
dziś
31.1
jakie masz szczęście, zbiegają się z międzynarodowym Dniem Przytulania
i ja TEGO chciałabym Ci życzyć akurat dzisiaj:
takiej fali otulenia fizycznego i wewnętrznego, które roznieci Iskrę...
takiej fali otulenia, które da siłę, by wstawać...
takiej fali, która ukoi wszystkie lęki

życzyć Ci dzisiaj chciałam jeszcze więcej
spojrzenia na siebie kochającymi Cię oczami
to wielkie szczęście móc wraz z Tobą - radosną czy smutną - czytać świat i siebie

życzyć Ci chciałam marzeń
otwierających oczy i duszę
marzeń odważnych, ufnych, śmiałych, przekraczających
życzyć
ufności i akceptacji
zachwytów codzienności
literackich światów
muzycznych krajobrazów
siły baobabów
kolorów wiosny, lata, jesieni i zimy
zapachu lasu
smaków świata

życzyć
Kochania
siebie
Ważnych, Ważniejszych, Najważniejszych
Nieobecnych
Kochania
szarości, rys i pęknięć, tatuażu
braku i pełni
światła i cieni

życzyć
akceptacji
przyjmowania
dystansowania
dzielenia, czyli mnożenia, talentów
sublimowania wrażliwości
dojrzałości

życzyć Ci chciałam
siebie
spełnionej
nadziejnej
obecnej
ufnej
pięknej

Dobrze, że Jesteś!
Bądź!
Ciesz...



niedziela, 26 stycznia 2014

Ona z Nim, On z Nią

Mamusiu? Mamusiu poczytamy coś?
otwieram oczy - widzę ciemność - śpię jeszcze, więc śniło się.
Mamusiu? Mamusiu, czytamy coś?
jednak nie, jednak nie śniłam, zegar pokazuję 6.40, a Ona gotowa do lektury,
łaskawie udziela prawa do wybrania kilku książek
tak zaczynamy poranki
niedzielne poranki
należą do Nich!
TM tworzy bazę do czytania, montuje światło i ruszają w świat lektury.

Wyspana, zaglądam do nich,
a tam: szaleje ocean, łódź piracka, ławica ryb... Zabawa na całego!


baza poranna do czytania nie została rozmontowana
i popołudniem kolejna tura





o marzeniach

pierwsza trudne tematy w przedszkolu...
pani, która jest prowadzącą grupy Heli, poprosiła o rozmowę i po krótkim wstępie o tym,
że nie odbieram Dziecka z przedszkola, który przełknęłam z goryczką,
(postanowiłam jednak nie zamykać się i posłuchać Jej opowiadania/Jej spojrzenia na moje Dziecko),
słucham,  że Heli jest niegrzeczna, że przeszkadza na Ciszy, że nie chce śpiewać na próbach (na występach też nie),
że  jest taka mądra i bystra, a i taka indywidualistka (sic!) że jest obserwatorem, częściej niż uczestnikiem zabaw,
że z jakiegoś powodu traktuje "siusianie" jak zabawę, atrakcję. Zgłasza potrzebę wyjścia do toalety, jak tylko inna dziewczynka z grupy wychodzi,
a potem znów przetrzymuje i twierdzi, że wcale a wcale nie musi, po czym na angielskim, tak się skupia, że panie "znów" ją przebierają.

patrzę i słucham,
spoglądam na Heli, biegającą gdzieś obok
spoglądam na obraz/doświadczenie Jej, jakie mam sama
spoglądam na obraz/doświadczenia, o których opowiada mi wychowawczyni

i układam to sobie
mocno wsłuchuję się w intuicję i w to, co mówi mi Heli
staram się nie bagatelizować tego, co usłyszałam, filtrować to, z czym się wewnętrznie mocno nie zgadzam, z tym,
że wiem, że w przedszkolu rozpoczyna się nauka dopasowywania, stosowania do poleceń, zadań
i wracamy przy różnych okazjach z Heli do różnych poruszanych wtedy wątków
słucham (często ze zdziwieniem)
o tym, kiedy dzieci są "grzeczne"/"niegrzeczne"
kiedy kłamią (sic!)
kiedy mają karę
kiedy nie słuchają, przeszkadzają

eh...
tyle myśli w głowie
np. temat"przeszkadzania na Ciszy" ważny teraz, bo wiem, że odkąd Heli przestała spać w ciągu dnia, ma kłopot z "odpoczywaniem",
wyciszeniem się, szczególnie w tak dużej grupie. Choć jest zmęczona, nie zasypia.
próbujemy więc szukać rozwiązania
czas Ciszy jest potrzebny w przedszkolu, większość dzieci wykorzystuje go na drzemkę,
część dzieci nie zamyka oczu, a ja się nudzę - opowiada mi Heli.
Rozpoczynam wtedy roztaczanie przed Nią swojego pomysłu spędzania takiej godzinki ciszy i rozmawiamy o marzeniach, o tym, że to idealny czas, żeby sobie pomarzyć o podróżach, zabawach, książkach, pozastanawiać się, co cieszy, co smuci, pochylić się nad sobą, swoimi potrzebami - mówię do Niej (i mocno do siebie samej!)

wraca któregoś dnia w tym tygodniu do domu
pytam jak Jej było dziś na Ciszy
odpowiada mi - wdzięcznym dźwięcznym głosem - a bardzo dobrze, pomarzyłam sobie!
dziś
jedno z Jej marzeń -
domek dla ptaszków -
zamontowany przez TM tak, żeby po przebudzeniu/przed zaśnięciem mogła czekać na ptaszki
przywitał pierwszych gości kilka minut po oficjalnym otwarciu!
wybywamy później w świat
Heli, łapiąc powietrze w podmuchu arktycznego wiatru mówi:
jeszcze nigdy nie widziałam tak pięknie słońce i mróz razem!
i to jest hasło dzisiejszego dnia, bo marzenia są do spełnienia...




sobota, 25 stycznia 2014

na mróz/na opak

nie ma to jak,

na koniec stycznia
nieprzerwanie słuchać kolęd z ulubionej płyty Heli,
piec ciastolinowe pierniczki,
a jako wisienkę na torcie - obejrzeć świąteczne dvd - z polską, gwiazdkową komedię romantyczną...

że zacytuję: "bezcenne!"



środa, 22 stycznia 2014

postanowienia

mniej więcej pierwszego dnia naszej dłuuugiej przerwy świątecznej,
tej cudownej, która już dawno za nami,
Heli tuż po śniadaniu oznajmiła, że dzisiaj spać nie idzie na drzemkę, bo szkoda jej czasu (sic!)
i zmęczona czasem popołudniem, że ledwo chodzi, trzyma się swego postanowienia
nawet w przedszkolu mowy nie ma o położeniu się i drzemce...
Zdarza Jej się czasem przekomarzać na ten temat,
bierze wtedy Lulu, kołderkę, Przyjaciela i idzie się położyć.
Nie mija jednak minuta i Heli woła: 2 godziny spałam. Już jestem wypoczęta.

a dziś: 
późnym popołudniem, ja zabieram się za odkurzacz, a Ona przynosi nosidło, żeby być ze mną
wpinam ją więc, włączam buczenie, chwilę słucham jak Helusia opowiada, a potem dziwna cisza

zasnęła!
i śpi
i ciekawam tylko, o której jutro pobudka będzie, skoro zasnęła o 17...




środa, 15 stycznia 2014

zielona kolacja

na świecie biało - jasno, pięknie,
w dziupli światła dużo
i kolorów:
i klocków
i jedzenia
dziś wieczorem zielono nam, choć do wiosny daaaaaaaaaaaleko jeszcze

Heli kanapki zaserwowano z pastą z tuńczyka i awokado, posypana kiełkami lucerny, przegryzana oliwkami i ogórkami, na widok których jej apetyt jeszcze rośnie.
Na pytanie, co będzie dziś jadła, usłyszałam odpowiedź: Mama coś zaproponuje.
Zaproponowałam więc. Taakie zielone Pyszności.
Usiadła, obserwowała. Zabrała się za pierwszą kanapeczkę. Zniknęła prędko z zachwytami, jakie to pyszne, mniam, jak jej smakuje i ładnie wygląda.
Przy drugiej stwierdziła, że jednak igiełek nie lubi i każdą najdrobniejszą wybrała, poprosiwszy o zamianę kiełek na oliwki, bo je lubi bardziej!


i siedzimy, i pijemy duże kubki herbaty
i zajadając, i bawiąc się
rozmawiamy

mm: dziś myjemy włosy Heli
rzewny płacz na zawołanie: dzisiaj nie! i jutro też nie. i w poniedziałek nie, i w środę nie, i w piątek nie, i w niedzielę nie, i w poniedziałek nie!
mm: to jutro, jutro jest czwartek, a czwartek jest na Tak! - mówię, znajdując lukę w wyliczance?
nie, nie, w czwartek też nie! ja nie lubię być włosów.... Mamusiu, jestem taka zmęczona. Tylko myju, myju i zaraz szybko spać...

uwielbiam to dziecięce poczucie czasu
* wczoraj zabiorę
* w poniedziałek zabrałam książkę ulubioną do przedszkola. Będę pamiętała, nie martw się. Będę się starać
* jak będę młodsza
* jak się dzisiaj obudzę to kto ze mną będzie
 

niedziela, 12 stycznia 2014

dary


Ludzie - Luminarze obok!
Spotkania.
Czas.
Rozmowy. Błogosławieństwa.
Łzy.
Radość.
Nadzieja.
Dziękuję!
I.
xK
oW
A.
Lu
Bo&Company
Trzem Królom-Braciom Moim
M!

i Jej! Jej dziękuję mocniej!