piątek, 28 września 2012
(I)Talia i Oni!
przez 89,9% czasu Heli, jak małe kangurzątko, albo siedziała w nosidle u MM, albo na rękach u MM, albo balana również u MM...
na szczęście były momenty, w których mogłam popatrzeć na Nią, na Niego.
na to, jak pięknieje ich relacja...
czwartek, 27 września 2012
Bella (I)Talia. Verona wielokrotna
na szarość i burość -
wspomnienia!
marzenia!
i sen!
jako, że wciąż nie okiełznałam września i tego, co się dzieje i w jakim tempie,
wciąż nie wiem, w którym miejscu zacząć opowieść o naszych przygodach,
więc będzie bez planu
po prostu
momenty
w kilku odsłonach
będzie:
bella Elena
i
bella Talia
(naumiała się jeszcze nasza Elena grazie mile i ciao ciao i zapamiętała, gdzie nocowaliśmy w Toskanii, przypominając sobie teraz jeszcze jedziemy Lucca?)
i
Tatus
i ulubione moje nieoczywistości i detale
dziś Verona.
wielokrotna. ciekawa. przechodzona. smaczna. piękna.
wspomnienia!
marzenia!
i sen!
jako, że wciąż nie okiełznałam września i tego, co się dzieje i w jakim tempie,
wciąż nie wiem, w którym miejscu zacząć opowieść o naszych przygodach,
więc będzie bez planu
po prostu
momenty
w kilku odsłonach
będzie:
bella Elena
i
bella Talia
(naumiała się jeszcze nasza Elena grazie mile i ciao ciao i zapamiętała, gdzie nocowaliśmy w Toskanii, przypominając sobie teraz jeszcze jedziemy Lucca?)
i
Tatus
i ulubione moje nieoczywistości i detale
dziś Verona.
wielokrotna. ciekawa. przechodzona. smaczna. piękna.
poniedziałek, 24 września 2012
"będę statac"
gdzie tylko się da,
ile tylko się da!
skoczna pasja trwa...
a najlepiej, jeśli ktoś obserwuje i podziela Jej radość: Mama jobacz! Tata jobacz! Baba jobacz! Tysiu jobacz!! ja będę statać...
ile tylko się da!
skoczna pasja trwa...
a najlepiej, jeśli ktoś obserwuje i podziela Jej radość: Mama jobacz! Tata jobacz! Baba jobacz! Tysiu jobacz!! ja będę statać...
niedziela, 23 września 2012
zanim o tym, co "wczoraj" - dziś
włoskie zdjęcia wciąż nie mogą się doczekać opowieści, dojrzewa ona i się tworzy
a dziś
dłuuuga sobota,
pierwszy raz (!) Heli zdecydowanie odmówiła popołudniowej drzemki, miałyśmy więc dodatkowe dwie godziny na wielowymiarowe i różnorakie bycie razem!
mogłam ją poobserwować:
jak wybiera książki ciężkiego kalibru z półki, siada na kanapie i delikatnie przewraca strony,
jak z pasją i radością traci i zyskuje energię na trampolinie,
jak uważnie patrzy na dzieci na placu zabaw,
jak próbuje liczyć kasztany, jak nasłuchuje ptaków i deszczu za oknem,
jak się mądruje i strzela miny, jak mruży oczy i się uśmiecha na tyle sposobów,
jak mruczy sobie coś pod noskiem, przymierzając kolejną parę butów w korytarzu,
jak opowiada smerfom, które układa: "tu łanie siedź"
jak radzi sobie i nie radzi z różnymi sytuacjami, ratując się pewniakiem "Mama pomoje",
jak prowadzi poważne już dyskusje, jakich słów przy tym używając "oczyiscie, czemu nie, albo juto?"
jak się zmienia,
jak Ona się zmienia, jak bardzo urosła,
jak rozśmiesza,
jak pociesza,
jak JEST!
a dziś
dłuuuga sobota,
pierwszy raz (!) Heli zdecydowanie odmówiła popołudniowej drzemki, miałyśmy więc dodatkowe dwie godziny na wielowymiarowe i różnorakie bycie razem!
mogłam ją poobserwować:
jak wybiera książki ciężkiego kalibru z półki, siada na kanapie i delikatnie przewraca strony,
jak z pasją i radością traci i zyskuje energię na trampolinie,
jak uważnie patrzy na dzieci na placu zabaw,
jak próbuje liczyć kasztany, jak nasłuchuje ptaków i deszczu za oknem,
jak się mądruje i strzela miny, jak mruży oczy i się uśmiecha na tyle sposobów,
jak mruczy sobie coś pod noskiem, przymierzając kolejną parę butów w korytarzu,
jak opowiada smerfom, które układa: "tu łanie siedź"
jak radzi sobie i nie radzi z różnymi sytuacjami, ratując się pewniakiem "Mama pomoje",
jak prowadzi poważne już dyskusje, jakich słów przy tym używając "oczyiscie, czemu nie, albo juto?"
jak się zmienia,
jak Ona się zmienia, jak bardzo urosła,
jak rozśmiesza,
jak pociesza,
jak JEST!
piątek, 21 września 2012
drobinki codzienne
ulubiony miesiąc. wrzosowy.
taki pędzący, taki stresu pełny, w tym roku
drobinki pozytywne dla siebie samej wyłapuję w drodze DO pracy
chłód poranka
obudzona, orzeźwiona świeżością powietrza, głowa
to światło, ta cisza, ten zapach ziemi, wody, powietrza, liści, drzew
ulubiony środek lokomocji
sama droga, którą z jej różnością każdego dnia, tak lubię
mieć pracę, którą się lubi
i drogę do tej pracy, którą tak się lubi
to szczęście! wiem... i się cieszę...
środa, 19 września 2012
na początek! na niepogodę!
gdy chmury i bzdury się piętrzą.śpiewa Dorota
- coś w tym jest!
ale i tak sandałki są fajniejsze niż kalosze!!
szczególnie te noszone na wakacjach! takich słonecznych i ciepłych jak nasze!
niedziela, 16 września 2012
stop...
wróciliśmy!
to znaczy, wróciliśmy w pewnym sensie...
w wielu sensach będziemy wracać jeszcze długo, wielokrotnie
w pewnym sensie wracać nie będziemy wcale...
walizki w połowie rozpakowane, piasek gdzieś wysypany z kieszeni
i michele zarillo i jego una rosa blu, w melodię której wsłuchiwać się będę mocno przez długi czas
tbc...
to znaczy, wróciliśmy w pewnym sensie...
w wielu sensach będziemy wracać jeszcze długo, wielokrotnie
w pewnym sensie wracać nie będziemy wcale...
walizki w połowie rozpakowane, piasek gdzieś wysypany z kieszeni
i michele zarillo i jego una rosa blu, w melodię której wsłuchiwać się będę mocno przez długi czas
tbc...
sobota, 1 września 2012
start!
ruszamy dziś...
po słońce, czas dla siebie, po piękne obrazy, smaki, zapachy
ruszamy po radosny odpoczynek,
po siebie
ruszamy na wakacje...
a dziś też już deszcz taki, i poranek zapowiadający jesień, i okulary w kropkach...
lubię też, ale cieszę się, że lecimy do lata :-)
po słońce, czas dla siebie, po piękne obrazy, smaki, zapachy
ruszamy po radosny odpoczynek,
po siebie
ruszamy na wakacje...
a dziś też już deszcz taki, i poranek zapowiadający jesień, i okulary w kropkach...
lubię też, ale cieszę się, że lecimy do lata :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)